Archiwum 02 stycznia 2004


sty 02 2004 tytulik - Sylwesterek :D
Komentarze: 34

SYLWEK

 

Mamy Nowy Rok! (jakby kto nie zauważył....no bo to nigdy nie wiadomo :P Może coniektorzy nie pamietaja o tym...w tkaim „dziwnym” stanie może byli :P)[No jeden taki był...przyszedl do mojej kolezanki do pracy z szampanem, 2 dni przed sylwkiem, i sylwka kcial swietowac..No ona i reszta ze nie ma sprawy ( i lach z niego). W Sylwestra także do niej do pracy poszedl i z textem ze jutro (czyli w  Nowy Rok) Sylwester! I ze przyjdzie :P

Niezly jest, nie?

Albo idziemy sobie dzien przed Sylwkiem z kumpelami i mijamy 2 inne, my do nihc „jak tam sylwek?” (podtext był taki iż się o plany pytalysmy, myslallysmy ze zajarza) a one do nas „nie ma jeszcze” no i jak się tu nie zlachac?

Moja soistrzyczka tak samo, jak Szczota spytala się jej o plany..”a nie ma jeszcze”...eh....

No :D A u mnie gitesik z Sylwkiem, ani się nie zalalam, ani nic takiego...ale było lachowo, lajtowo i wogole. Wkoncu nie poszlam do Paszczaka, tylko do RoXani-masochisty :P Ale Paszczaka oczywiście odwiedzilysmy...tylko poczulysmy się ogolnie niechciane wiec wypad z tamtad... Zlozylysmy sobie zyczonka z Wojtusiem i Dywanem :D Normalnie Dywan zaczal krecic się ze Szczota i się wyrzneli (jak mi przykto :P)Potem do Moski, Martuatutiti i Paszczaka...No i do Roxani – Masochisty :D Buahaha....Jedno stworzenie się piwka napilo, sikac się zachcialo.a ze lach szedl i się wywalillo to się i poszczalo :P Nie powiem kto....bo ...bo nie powiem :D (inteligentny argument, nie?)

Ogolnie było jeszcze bardziej lachowo, jak na dwor wyskoczylam o 12.00 w bucikach kolezanki taty..takie troche przyduze były.....Jakie 44 rozmiar chyba :P A ja skromniutko 38 mam :Dno! I chodzimy sobie tam, chodzimy po osiedlu...i patrze.....oczy takie wielkie „Mojzesz!”...szczota-„jezus!” bauhaa....gosciu ubrany tak jakos dziwnie mojzesszoato :P Jak ten facet u nas na obrazku w polskim :P I nas szampanem zaczal czestowac :P No nie ma sprawy :D Trza się integrowac z ludzmi (czechem był :P)

No a ten lacholik to szedl gdzies do 4 nad ranem.......spalysmy u Roxani – masochisty i poszlysmy spac o 5.47 :P Ale kulturnie wstalam o 12! :P

No! Ale jeszcze odbre było.....godzina 23.57... patrze. Lezy sobie jakis taki mlautki pomidorek, na jednego gryza no to go do twarzy wlozylam...i „Aaaaaaaa! Pali!”.Kur.. papryka konserwowa ostra.....(tylko dlaczemu okragla?) Już sie szampana oczekac nie moglam! Hehe....niezle palilo :P Zionelam ogniem :P Zawsze mialam ostry jezeyk....no ale wtedy to już do przesady było :P

A zaraz to mnie szlag jasny trafibo gdyz poniekad znalazlam fajny szablonik na blodzka, skopiowalam wsio i jebut! Srutututu majtki z drutu, do pierworodneo stanu powrocilo...wyglada tak, jak go „dostałam” bleeeeeeh

I nie wiem dlaczemu, w moim pokoju stoi od 2 godzin deska do prasowania i suszarka do ubran...hmmmm...chca mi tym cos zasugerowac? :P Może mam poprasowac???? NO nie wiem, ale raczej nie.... chociaz.....ale cos! Wykarze się w nowym roku! I poprasuje!

Wogole postanowilam sobie w tym oto Nowym Roczku 2004 chodzic co tydzien na silownie :D, mniej gadac (tu watpie żeby się udalo) i wogole...znalesc sobie kogos kochajacego :P hehehe....nom

To Trzy bit!

 

POWODZONKA W NOWYM ROKCZKU 2004!!!!!

teqi : :